PROCES NAGRYWANIA W KILKU KROKACH
Byłoby lekko dziwne, gdybym nie wspomniał, w jaki właściwie
sposób powstaje moja muzyka.
Otóż nie jest to tak konwencjonalne, jakbyście
mogli sobie wyobrazić.
Ale po kolei. Zapraszam do zapoznania się z procesem
nagrywania w kilku krokach,
rozpoczynając od samego pomysłu na utwór.
KROK 1 - WENA
Najczęściej wygląda to tak, że siadam sobie wieczorkiem z
gitarą, przeważnie około godziny
23.30, czasami trochę później i gram. W
pierwszej kolejności to, co już wcześniej skomponowałem,
tak aby jeszcze
sobie lepiej utrwalić przed zarejestrowaniem na komputer. Zdarza się, że
wtedy przychodzi wena. Zaczyna się od jednego fajnego riffu,
potem staram się
dorobić do niego całą resztę. I tu nie ma reguły. Riff początkowy nie
zawsze
jest tym z refrenu, bądź też z początku utworu. Różnie dopasowuje
się do siebie poszczególne
fragmenty. Czasami jakaś melodia długo za mną
chodzi
i dopiero po kilku tygodniach w głowie pojawia się jej ciąg dalszy.
Zdarza się również, że
szybko wymyślam muzykę. Płytę "Tomorrow"
na przykład nagrałem w niecały miesiąc.
Podobnie rzecz się miała z
"Teraz i dawniej". Bardzo długo pracowałem natomiast na
"Ubiquitious
antennaes", gdyż postanowiłem włączyć organy.
Poza tym zależało mi,
aby dopieścić ten krążek. Nagrałem wszystkie utwory na 2 głosy.
Podobnie rzecz się miała z "N_E_W".
KROK 2 - TEKST
Pisanie tekstu nie zawsze przychodzi po melodii. Szczerze mówiąc,
to wolę najpierw
komponować, a dopiero potem pisać. Ale tu też nie ma reguły!
Jeśli chodzi o pisanie, to przychodzi
mi z łatwością. Muszę jednak przyznać,
że czasami mam poczucie, iż taki tekst już posiadam
w swoim dorobku. Wtedy zazwyczaj robię sobie
przerwę, aby później
stworzyć coś nowego, coś, czego jeszcze
nie było.
KROK 3 - TRENING
Z tym jest u mnie ciężko. Gdy już skomponuję jakąś melodię,
to od razu najchętniej
bym ją nagrał. Zazwyczaj jest to jednak niemożliwe,
gdyż jak wspomniałem wcześniej,
najczęściej komponuję w nocy. Trudno wtedy
nagrywać (w końcu nie mieszkam sam). Cieszy
mnie fakt, że w ogóle mogę grać
po nocach. Gdyby mój piecyk nie miał wejścia na słuchawki,
byłoby z tym ciężko...
No więc jak już coś połączę w całość, to zazwyczaj staram się sobie
to
zagrać kilka razy, żeby nie nagrywać na zero. Ale różnie z tym bywa. Jak już
sobie zaplanuję
jakiś dzień "sesyjny" i akurat poprzedniej nocy
nagram coś nowego, to jest bardzo prawdopodobne,
iż ten nowy utworek też wezmę
na tapetę=). Taki już jestem, trochę w gorącej wodzie kąpany.
KROK 4 - MATCHING TEXT WITH MUSIC
Różnie to wygląda, jeśli o
chodzi o łączenie tekstu z gotowym utworem. Raz piszę słowa
pod melodię, innym razem melodię pod słowa. Ale jednak najczęściej to pierwsze. Jak
już
wspomniałem,wolę najpierw coś tam sobie ułożyć, parę riffików, żeby
potem było
ładnie słychać. Zazwyczaj jak już się zdecyduję na jakieś połączenie,
potem sobie troszkę śpiewam
po cichu w trakcie grania. Ale zazwyczaj wygląda
to tak, że od razu siadam i nagrywam
wszystko przy następnej okazji.
KROK 5- A POTEM WSZYSTKO NA KOMPUTER
Kiedy już wygrzebię troszkę
czasu, żeby ponagrywać, to zazwyczaj wygląda to następująco:
Znoszę cały
sprzęt do pokoju starego, gdyż tam mamy wspólnego kompa.
Stroję, nagłaśniam,
zamykam się i czadu=) Wszystkie dźwięki rejestruję w programie
WAVELAB ver 4.0. (polecam dla amatorów). Nie ma tam zbyt wielu efektów, ale o tym za
chwilę.
Gdy grałem na akustyku, to zazwyczaj nagrywałem wokal i muzę
jednocześnie.
Odkąd mam elektryka (na dodatek z efektem) nie jest to już możliwe.
Więc teraz najpierw idzie podkład, a na drugi rzut wokal
KROK 6 - OBRÓBKA DŹWIĘKU
Jak już wspomniałem wyżej, nie
mam zbyt wielu efektów do dyspozycji w WaveLabie.
Mimo to, jakoś sobie radzę. Można pododawać do podkładu jakieś tam echa, jest EQ, przerzucanie
z
jednego kanału na drugi. Gdy już się z tym uporam przychodzi czas na wokal...
KROK 7 - WOKAL
Wokal to nie taka prosta sprawa,
gdyż nagrywam go w 2 krokach. Najpierw śpiew zasadniczy,
który zazwyczaj
wychodzi mi trochę gorzej. Testuję sobie przy okazji, czy wszystko jest
dobrze
zmiksowane, czy mnie w ogóle słychać, czy też ginę gdzieś w swoich ciężkich
riffach.
Jak już przebrnę ten moment, to przychodzi czas na drugi głos (w ten
sposób nagrywam
od czasu "Ubiquitious antennaes").
Jest on często niższy lub wyższy od poprzedniego.
W ten sposób momentami
udaje mi się osiągnąć taki efekt, jakby śpiewały dwie osoby.
KROK 8 i OSTATNI - CZYLI "EFEKT PRZESUNIĘCIA ŚCIEŻEK"
Na to wpadłem absolutnie sam.
Otóż po nagraniu mam do dyspozycji dwa kanały:
lewy i prawy. Mogę sobie
dowolnie manipulować ich zawartością. Odkryłem, że jeśli jeden
przesunie
się trochę w stosunku do drugiego (o cząstki sekundy), to powstaje efekt
bardzo
fajnego przesunięcia, które nadaje utworowi niezwykle przestrzenne
brzmienie, a moim riffom
odpowiednią moc. Dzięki temu brzmią bardziej
rasowo=)