SPRZĘT

Pozwoliłem sobie wykonać kilka fotek moich rupieci po to, abyście mieli jakieś pojęcie, na czym nagrywam. 
Nie jest to jakiś szczególnie profesjonalny sprzęt, ale jak na razie zaspokaja moje potrzeby. 
Poza tym zdobywam przecież coraz to nowe doświadczenie w miksowaniu swoich płyt. 
Szerzej o całym procesie nagrywania możecie poczytać na poświęconej temu stronie.

 

  

Oto i moje wiosło w pełnej krasie. Teraz to oczywiście gitara nr 1. 
Stary dobry akustyk już się nieco wysłużył, no i poza tym chciałem grać mocniejsze riffy. 
Jest to gitara firmy L.P. (niestety nie znam bliżej tej marki...). Gram na niej od września 2002 i jestem 
bardzo zadowolony. Nie musiałem jej (jak na razie i oby najdłużej) oddawać do naprawy, czy 
też w jakikolwiek sposób reklamować. 

 

Akustyka dostałem w prezencie na gwiazdkę 2000. Przygodę z gitarą rozpoczynałem na klasyku, 
który stał u mnie w pokoju już od 5 klasy podstawówki. Jakoś nie mogłem się zabrać do grania. 
Bolały mnie paluchy no i nie miałem odpowiedniej motywacji. W końcu zjawiła się Karolina i to głównie 
dzięki niej postanowiłem nauczyć się grać na gitarze. Rodzice zobaczyli, że aż rwę się do tego, więc mi 
sprezentowali mi Hohnerka, którego możecie oglądać powyżej. Jedyną jego wadą wydaje się być 
nieco wąski w górnych partiach gryf. 
Ale osobiście uważam, że to kwestia przyzwyczajenia. 

 

Piecyk wyprodukowany został przez firmę PEAVY, co chyba dobrze widać na zdjęciu. Nie robię tutaj 
jakiejś kryptoreklamy, ale muszę przyznać, że jestem z niego zadowolony. No ciekawe, czy zgadlibyście tak 
na oko, ile mocy ma to "cudo"? Nie będę trzymał Was w niepewności. Jedynie 15 W! Wydaje mi się 
jednak, że jak na domowe granie, to w zupełności wystarcza. Kiedyś przez moje granie przebijał dźwięk 
kostki (nawet przy tych najgłośniejszych riffach). Teraz już nauczyłem się odpowiedni podkręcać 
WOLUMENKA i wydaje mi się, że ten problem został bezpowrotnie zażegnany.

 

Haha! Oto i źródło wszelkiego zła oraz chaosu na moich płytach. Efekt z piekła rodem. METAL ZONE, 
jak widać na załączonym obrazku. Wcześniej nagrywałem z przesterem (cała płytka Tomorrow została 
nagrana w ten sposób i przez to brzmi prawie jak akustyczna, mimo że kompozycje są całkiem znośne 
i raczej ciężkie). Rzeczy uległy zmianie od kiedy wszedłem w posiadanie tego cacka! Tak właściwie, to efekt miał 
być u mnie jedynie chwilowo, bo należy do mojego kumpla. Tak jakoś w zimie 2003 go pożyczyłem, 
no i już parę ładnych miesięcy siedzi u mnie. Ostatnio go odkupiłem za pół ceny i dobre piwo=) 
Płytki Ubiquitious antennaes, Wastelands, Fantazja, N_E_W, Never to late to recover oraz 
Pociąg do nikąd zostały nagrane już z użyciem efektu (na U.A. znajdują się jeszcze 2 kawałki 
z przesterem)

 

Bez niego nie byłoby tej strony, ani w ogóle jakichkolwiek utworków czy płyt, które mógłbym 
Wam zaprezentować! Mikrofon firmy PHILIPS, model SBC MD140. Naprawdę mało skomplikowany 
sprzęcior, a jednak kompletnie mnie satysfakcjonujący. Nagrywam właśnie przez niego, bezpośrednio 
na komputer (szczegółowo piszę o tym na stronie poświęconej nagrywaniu moich płyt)

 

Bębenek pojawiał się w moich wcześniejszych kompozycjach. Ostatnio użyłem go na płytce 
Strange thoughts (at night) w piosence pt. "Jak?". Pamiętam, że rodzice przywieźli mi go z jakiejś 
wycieczki , ale za cholerę nie mogę się doszukać w głowie, kiedy to było. Niestety, odgłos który 
się z niego wydobywa przypomina walenie w tekturę. Dopiero dzięki mojemu programowi do 
obróbki mogłem coś na to poradzić. Dlatego zrezygnowałem z "jego usług". 
Myślę, że jeśli kiedykolwiek powrócę do sekcji rytmicznej, to raczej zastosuję automat 
perkusyjny (albo trójkąt=).

Nie może zabraknąć także słowa o kostkach. Korzystam przede wszystkim z wyrobów 
PLANET WAVE, nie dlatego, że jakoś szczególnie je sobie cenię (mimo, że nie narzekam), 
ale prozaicznego powodu ich szerokiej dostępności. Nie wydaje mi się, aby to akurat 
w kostki powinno się najwięcej inwestować, chcąc sobie po amatorsku pograć. 
Pierwsza kostka z lewej, to jedyna firmy FENDERSON w mojej kolekcji (na zdjęciu brakuje 
jeszcze co najmniej 3, które posiadam). Jest najmiększa z wszystkich. 3 od lewej z kolei jest mojej 
własnej roboty (była to pierwsza kostka, którą sobie zrobiłem, bo wcześniej grałem tylko palcami. 
Wykonałem ją z jakiejś plastikowej karty). Do grania na akustyku używam najczęściej kostek o 
grubościach od 0.50'' do 0.70'' mm. Na elektryku gram już raczej "grubasami" w granicach 1'' mm, 
bądź powyżej.